Pięć szybkich wniosków: Zawisza – Lech 0:4

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.




Problemy i gol dający spokój

Lech Poznań od początku meczu z Zawiszą Bydgoszcz miał trochę problemów. Stwarzał je sobie sam przez proste straty w środkowej strefie, które wprowadzały nerwowość w nasze szeregi i jednocześnie napędzały pojedyncze kontry gospodarzy. Na początku spotkania Zawisza jeszcze wierzył w sprawienie niespodzianki, starał się grać wysoko, nieustępliwie, czekał na swoje szanse po naszych stratach szukając również stałych fragmentów gry. Widać było, że III-ligowiec miał pomysł na to spotkanie, miał prosty sposób na stworzenie zagrożenia pod bramką Filipa Bednarka. Na szczęście od 21 minuty Lech Poznań opanował sytuację, w końcu było widać, kto walczy w Ekstraklasie o najwyższe cele. Nasz zespół zaczął dominować na murawie, długo utrzymywał się przy piłce, nie notował strat aż w 25 minucie po wygranym pojedynku 1 na 1 będący ostatnio w sportowym dołku Filip Szymczak wykorzystał sytuację wyprowadzając Lecha Poznań na prowadzenie.

null

Grał już tylko Lech

Gol na 1:0 wszystko zmienił. Przede wszystkim poznaniacy po pierwszej bramce nadal grali swoje prowadząc atak pozycyjny, bydgoszczanie nie grali w piłkę czekając nie wiadomo na co. Zawisza był dużo słabszy piłkarsko, z upływem pierwszej połowy różnica klas rozgrywkowych była coraz bardziej widoczna, w końcu Lech Poznań otrzymał rzut karny, który zmarnował Kristoffer Velde potrafiąc jednak dobić piłkę po nieudanym uderzeniu z 11 metrów. Przewaga Kolejorza od 20 minuty była spora, nasi zawodnicy tak jakby przyzwyczaili się do miejscami nierównej murawy, przestali popełniać straty napędzające trzecioligowca, zatem nic nam nie groziło. Prowadzenie Lecha Poznań po pierwszej połowie wynikiem 2:0 było jak najbardziej zasłużone. Podczas przerwy można było zastanawiać się nad tym, czy Kolejorz zachowa w końcu czyste konto a nie czy awansuje dalej. Wtorkowy mecz po 45 minutach wydawał się być rozstrzygnięty.

null

Trafienia podcinające skrzydła

Druga połowa rozpoczęła się od akcji Zawiszy, która dobrze podziałała na Lecha. Tym razem poznaniacy nie oddali pola gry przeciwnikowi, sami przycisnęli zyskując jeszcze większą przewagę w środkowej strefie. Zawisza momentami miał dość, biegał za piłką, nie potrafił jej odebrać, wyjść z własnej połowy, piłkarze rywala poddali się, a gol na 3:0 czy 4:0 zupełnie podciął im skrzydła. Przy stanie 2:0 bydgoszczanie jeszcze próbowali, mieli stałe fragmenty gry, pojedyncze kontry, ale po bramce na 3:0 już siedli czekając na koniec spotkania. Mentalne przygotowanie Zawiszy nie stało na dobrym poziomie, natomiast Lech cały czas grał swoje, nie forsował tempa, wykorzystywał jedynie wyższe umiejętności czysto piłkarskie łatwo stwarzając sobie sytuacje. Skuteczność naszej drużyny po zmianie stron nie stała na wysokim poziomie, poznaniacy zmarnowali kilka dobrych sytuacji, lecz cieszyć mogła liczba stworzonych okazji. Było ich blisko 30, 20 akcji zakończyło się oddaniem strzału na bramkę Zawiszy, który sam wykonał jedynie 6 uderzeń i miał raptem 24% posiadania piłki.

null

Pewne zwycięstwo, wyjazdowe przełamanie

Wygrana nad trzecioligowcem była obowiązkiem a nie żadnym wyzywaniem. Cieszyć może styl, w jakim Lech Poznań awansował do 1/8 finału Pucharu Polski, rozmiar zwycięstwa oraz podejście do tego spotkania. John van den Brom wystawił niespodziewanie mocny skład, od początku dał szansę m.in. Kristofferowi Velde czy Joelowi Pereirze, których występ od pierwszej minuty wcale nie był taki oczywisty. Holender panował wczoraj nad meczem, przeprowadzał logiczne zmiany ściągając w 65 minucie z boiska trzech piłkarzy potrzebnych na sobotę. Trener trafił ze składem, ze zmianami, nie zawalił chociaż meczu z Zawiszą, który na papierze był tłem dla Lecha i tak samo było także na boisku, na którym rządzili wychowankowie. Filip Szymczak zdobył gola i zaliczył 2 asysty, 2 razy na listę strzelców wpisał się Filip Wilak, bardzo dobry debiut na dziesiątce zanotował Maksymilian Dziuba, który na tle trzecioligowca wyglądał jak pan piłkarz, a po 2 latach w seniorskim Kolejorzu ponownie zagrał Norbert Pacławski. Wczoraj nie było przegranych, wczoraj wszyscy wygrali i to na wszystkich polach.

null

Koncentracja na sobocie

Zawiszę mamy odhaczonego, wynik 4:0 poszedł w świat, Lech Poznań pokazał różnicę, jaka jest pomiędzy Ekstraklasą a III-ligą. Jesteśmy w kolejnej rundzie, teraz o Pucharze Polski znów można zapomnieć i skupić się na rozgrywkach PKO Ekstraklasy. We wtorek dobrą wiadomością był powrót do kadry Antonio Milicia i Filipa Marchwińskiego, który nawet pojawił się na murawie, ale nie powinien się zmęczyć. Oszczędzeni zostali Adriel Ba Loua, Mikael Ishak czy wspomniany Milić, a po nieco ponad godzinie gry z boiska zeszli Joel Pereira, Kristoffer Velde i Nika Kvekveskiri potrzebni na mecz z Ruchem, który jest teraz priorytetem. Wiele wskazuje, że mimo ostatnich problemów kadrowych Lech Poznań w sobotni wieczór i tak będzie mocny, zagadką jest jedynie to, kto zagra u boku Kvekveskiriego, ponieważ Jesper Karlstrom musi odpocząć przez parę dni, natomiast Radosław Murawski w 14. kolejce musi pauzować za kartki.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





4 komentarze

  1. 07 pisze:

    Zagwozdka redakcji – kto obok Kvekve na Ruch? Moim zdaniem nie ma miejsca na eksperymenty – ktoś z dwójki Marchwinski – Andersson. Widzimy wyraźnie że wobec absencji/ kontuzji nie ma nominalnego wyboru. Osobiście uważam ze Filip powinien grać wyzej, a Eliass grał wiecej na tej pozyjcji niz na l.o. w swojej karierze.

  2. Mazdamundi pisze:

    W końcu pewne, zasłużone zwycięstwo. Dobrze się to oglądało. Mimo problemów i frajerskich strat punktów w ostatnim czasie nie wierzyłem, że zwycięzca mógłby być inny. U Aliego było widać luz z piłką przy nodze i to że stara się szukać kolegów do gry. Szczególnie dobry mecz na podbudowanie dla młodszych zawodników. Wszyscy wyglądali dobrze, ale dobra postawa z III ligowcem to obowiązek dla zawodników klubu, który chce walczyć o najwyższe cele trzy szczeble rozgrywkowe wyżej.

  3. jerry21 pisze:

    1. Pełna kontrola w meczu poza pierwszymi dwudziestoma minutami, które były trochę nerwowe.
    Potem było już widać różnicę między ekstraklasą a trzecią ligą.
    2. Dobry mecz na odbudowanie kilku zawodników.
    Szymczak po kiepskim początku meczu miał udział właściwie we wszystkich bramkach.
    Wilak też nabierał z upływem minut pewności co podkreślił zdobyciem dwóch goli, a powinien zanotować hattricka.
    Bednarek, któremu przyda się takie przetarcie, przed powrotem do bramki na mecze ligowe.
    Gholizadeh po długiej przerwie spowodowanej kontuzją.
    Pokazał, że może być wzmocnieniem Kolejorza. Ma duży luz w operowaniu piłką i widać że wiele potrafi.
    3. Maksymilian Dziuba.
    Byłem ciekaw jego występu i nie zawiodłem się. Mimo młodego wieku pokazał, że już wiele potrafi i jeśli będzie pracował to możemy mieć z niego wiele pociechy w przyszłości.
    4. Wypada na dłużej może do końca rundy Dagerstal, jednak na ławce był już Milic więc może i obronę jakoś się uda poskładać i wreszcie poprawić.
    Martwi słabsza gra Pereiry, brak celności w dośrodkowaniach.
    Po pauzie spowodowanej urazem barku spisuje się dużo gorzej.
    W drugiej linii martwi pauza Karlstroma . Za to można cieszyć się z naszych skrzydłowych.
    Velde utrzymuje formę, dobrze ostatnio grał Ba Loua. Wreszcie jest Gholizadeh, w końcu wróci Hotic i jest młody Wilak.
    5. Wiadomo graliśmy z trzecioligowcem i trzeba o tym pamiętać.
    Jednak i po takim meczu można wyciągać wnioski.
    Lech pewnie awansował, nie zlekceważył rywala i to też jest ważne.
    Teraz trzeba pewnie wygrać z Ruchem i szykować się na Legię.

Dodaj komentarz