Stjarnan 8 lat temu – Buta, brak wiedzy, wielki wstyd i przeprosiny

Mija właśnie 8 lat od dwumeczu Lecha Poznań w III rundzie eliminacji Ligi Europy z islandzkim Stjarnan Gardabaer. Po 8 latach Kolejorz znowu zagra z Islandczykami, znowu w III fazie kwalifikacji, znowu pierwsze spotkanie rozegra na wyjeździe na sztucznej murawie i znowu będzie zdecydowanym faworytem do awansu.



W 2014 roku Lech Poznań zanotował jedną z największych kompromitacji w historii rywalizacji na arenie międzynarodowej. W 2014 roku Kolejorz ośmieszył siebie i cały polski futbol. Przyczyn tamtejszej hańby było wiele. Przede wszystkim butą wykazał się ówczesny trener Mariusz Rumak i piłkarze, niekompetencją dział analiz Lecha Poznań, sportowo zabrakło już skuteczności na wyjeździe oraz charakteru w rewanżu. Po 8 latach Lech Poznań może a właściwie to musi zatrzeć wstyd, o którym do dziś pamięta wielu kibiców. Po 8 latach znowu na drodze Kolejorza stają Islandczycy, a nawet ten sam bramkarz, który w 2014 roku zatrzymał niebiesko-białych broniąc ponad 20 celnych strzałów.

Przedmeczowa buta i brak wiedzy

Przed pierwszym spotkaniem ze Stjarnan zespół z Gardabaer w Polsce był traktowany z przymrużeniem oka. Media nie znają się na takich rywalach skupiając się jedynie na najlepszych ligach, nikt nie analizuje przeciwników tak jak my, w Polsce śmiano się jedynie z jakiś cieszynek, które można było zobaczyć na YouTube. O rowerkach pokazywanych przez Stjarnan głupio wypowiadał się także Marcin Kamiński, który nic nie wiedział o rywalu. Dział analiz Lecha Poznań (ci ludzie na szczęście nie pracują już w klubie) nie przygotował wtedy żadnych informacji na temat Stjarnan, wiedziano jedynie o sztucznej murawie, o braku porażki Islandczyków w 2014 roku i o wyeliminowaniu przez ten zespół faworyzowanego Motherwell. W Lechu nie wiedziano nic o stylu gry przeciwnika czy o jego zawodnikach, uważano Stjarnan Gardabaer za drużynę, którą po prostu się wyeliminuje bez żadnych większych przygotowań.

Kompromitacja

W meczu na sztucznej murawie lechici nie mieli żadnej boiskowej kontroli. Poznaniacy stwarzali co prawda więcej okazji, jednak gospodarze prostą grą momentami starali się odgryzać i mogli strzelić gola. W końcu na początku drugiej połowy Stjarnan po nieprozumieniu w naszych szeregach obronnych zdobył bramkę na 1:0 wykorzystując w 48 minucie fatalne zachowanie przede wszystkim Jasmina Buricia. Przy stanie 0:1 lechici zaczęli grać nieco szybciej, mieli przewagę, oddali parę groźnych strzałów, ale nic nie chciało wpaść do siatki. Na dodatek świetnie między słupkami wypadł Ingvar Jonsson, który obecnie jest numerem 1 w bramce Vikingura Reykjavik. Lech Poznań sensacyjnie przegrał na Islandii 0:1 co nie było dobrą informacją patrząc na to, co stało się w poprzednich dwóch sezonach. Wtedy Kolejorz także odpadał w III rundzie eliminacyjnej Ligi Europy m.in. przez brak zdobycia gola na wyjeździe odpowiednio w Solnej (0:3) oraz w Wilnie (0:1).

Skład Lecha w pierwszym meczu ze Stjarnan: Burić – Kędziora, Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez – Trałka, Jevtić – Lovrencsics (87.Douglas), Hamalainen (70.Keita), Pawłowski – Ubiparip.

Pretensje Rumaka do mediów

Po powrocie do Polski przedstawiciele Lecha Poznań mieli pretensje do mediów piszących o katastrofie, wstydzie czy kompromitacji. Uwagi miał m.in. Mariusz Rumak – ”Nie lubię jeśli ktoś mówi o kompromitacji, a nie widział meczu. To dopiero połowa, na razie przegrywamy 0:1, ale nie załamuję się tym. Jeśli wykorzystalibyśmy wszystkie sytuacje, to byłoby 12:2. Oni strzelili 5 goli Motherwell, a w meczu z nami stworzyli tylko dwie sytuacje z czego jedną to my im właściwie stworzyliśmy.”

”Stjarnan miał wiele szczęścia, ale w rewanżu zrobimy wszystko, żeby awansować. Po tym meczu każdy chce się zrewanżować i pokazać, że stać nas na wiele.”

Pewność siebie przed rewanżem

Stjarnan do rewanżowego meczu z Lechem podszedł bardzo poważnie. Już kilka dni przed spotkaniem przyleciał do Warszawy skąd udał się do Opalenicy. Dopiero później Islandczycy dotarli do Poznania, który postanowili sobie pozwiedzać. Goście starali się zaadoptować do warunków w Polsce, temperatury w Poznaniu były wtedy znacznie wyższe niż na Islandii, w dodatku Stjarnan Gardabaer był straszony wysoką, ponad dwudziestotysięczną frekwencją, jaka ma być podczas rewanżowego meczu 7 sierpnia 2014.

Lech Poznań przed rewanżem był bardzo pewny siebie. Butę pokazywał przede wszystkim Mariusz Rumak będący w 100% przekonany, że Islandczycy w końcu dadzą się pokonać, Kolejorz napierający na bramkę w końcu strzeli gola i nie ma opcji, aby Stjarnan Gardabaer drugi raz się wybronił:

Mariusz Rumak – „Nie ma powodu do niepokoju. Stjarnan wybronił się u siebie, ale jutro nie da rady. Będziemy tak zdeterminowani, że po prostu się nie wybronią.”

Krzysztof Kotorowski – „My chcemy i musimy grać w pucharach jak najdłużej. Przegraliśmy dwa mecze na wyjeździe po 0:1, ale to już jest za nami. Wszyscy skupiamy się na najbliższym spotkaniu i jestem przekonany, że wygramy. W pierwszym meczu Jonsson miał szczęście, ale widać, że wie co to bramkarski fach. Ma pojęcie o grze między słupkami. W dwóch wyjazdowych spotkaniach popełniliśmy błędy indywidualne i oba już przeanalizowaliśmy. Jutro to jednak my zrobimy porządek na boisku i awansujemy dalej.”

Dawid Kownacki – „W pierwszym meczu było bardzo sytuacji i we wszystkich zabrakło nam skuteczności oraz ostatniego podania. Jeśli w czwartek strzelimy jedną bramkę, to potem worek z golami na pewno się rozwiąże. W meczu ze Stjarnanem musimy zagrać tak jak w drugiej połowie z Wisłą. Jeżeli zagramy wysoko i agresywnie jestem spokojny o awans na swoim boisku i przy tej publiczności. Nawet jeśli przydarzy się jakaś stracona bramka, to już nieraz pokazaliśmy, że potrafimy wychodzić z takich kłopotów. Margines błędu jest na pewno mały, ale jeśli zagramy tak jak w drugiej połowie z Wisłą jestem spokojny o awans.”

Hubert Wołąkiewicz – „Kto był na Islandii to widział, a kto oglądał mecz w tym straconą bramkę ten wie, że byliśmy i jesteśmy lepsi od Islandczyków. Na pewno awansujemy w czwartek do kolejnej rundy Ligi Europy.”

Kompromitacja część druga

Rewanż toczący się w temperaturze +28°C i na oczach 22629 widzów rozpoczął się od ataków Lecha. Mimo przewagi poznaniacy do 20 minuty nie umieli zdobyć gola na 1:0, znowu byli nieskuteczni albo ponownie świetnie bronił Jonsson, który zagra przeciwko Kolejorzowi także 4 i 11 sierpnia. Z upływem spotkania Lech zaczął gasnąć. Przede wszystkim mentalnie siadł, tracił nadzieje na pokonanie bramkarza Stjarnan, nie funkcjonował też atak pozycyjny, a w takiej sytuacji ciężko było pokonać dobrze ustawionego taktycznie rywala. W końcówce przeciwnikowi nic już nie groziło, Lech Poznań w rewanżu ze Stjarnan Gardabaer zremisował 0:0 i ośmieszył się w III rundzie eliminacji do Ligi Europy, choć ze współczynnikiem 17.275 droga do fazy grupowej wydawała się być otwarta (12 miesięcy wcześniej ten współczynnik wynosił nawet aż 23.650).

Skład Lecha w rewanżu ze Stjarnan: Kotorowski – Kędziora (77.Kownacki), Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez – Trałka, Jevtić – Pawłowski, Hamalainen (54.Teodorczyk), Keita (59.Lovrencscis) – Ubiparip.

null
null

Rumak wypie*dalaj i brawa od kibiców

Już kilkanaście minut przed końcem rewanżu na trybunach robiło się nerwowo. Pojawiły się gwizdy, rugany zaczął być trener Mariusz Rumak. Kocioł krzyczał wtedy m.in. – „Rumak! co? wypie*dalaj!”, było też choćby słynne „dość pośmiewiska, wypie*dalajcie z boiska”. Po przegranym dwumeczu kibice Lecha Poznań wygwizdali zawodników a nagrodzili brawami Islandczyków, którzy w dodatku podeszli pod Kocioł dziękując za takie zachowanie i za dobre przyjęcie w Polsce.


Przeprosiny piłkarzy

Po meczu podczas konferencji prasowej trener Stjarnan Gardabaer został nagrodzony brawami. Szkoleniowiec Lecha Poznań, Mariusz Rumak tryskający butą i pewnością siebie bał się za to przyjść na spotkanie z mediami. W końcu przyszedł, później przyszli także piłkarze z rady drużyny. Coś takiego zadziwiło wszystkich dziennikarzy, bowiem taka sytuacja nigdy wcześniej ani później nie miała już miejsca. Hubert Wołąkiewicz, Krzysztof Kotorowski oraz Łukasz Trałka przyszli tłumaczyć się z hańby całej polskiej piłki, jednak słusznie nikt im wtedy nie wierzył w te niewiele znaczące słowa.

Mariusz Rumak – „Spóźniłem się, bo musiałem się przygotować. Nie da się wygrać meczu, gdy nie strzela się bramki. Mecz nie zakończył się takim wynikiem jakbyśmy chcieli i trzeba się zastanowić nad przyszłością. Trzeba usiąść i to przeanalizować. Jutro spotkam się z zarządem i porozmawiamy o mojej przyszłości. Na razie nie wiem, czemu nie zdobyliśmy gola.”

Krzysztof Kotorowski – „Zawaliliśmy te mecze i bierzemy za to odpowiedzialność. Nie chcemy chować głowy w piasek i wiemy, że stała się tragedia. Nie chcemy, by wszystko spływało na trenera. Brakowało nam bramki, dlatego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Bierzemy na klatę za wszystko. Za to, co się stało. Przerabiałem wielu przeciwników i dla mnie jest to największa porażka w życiu.”

Łukasz Trałka – „Jako drużyna jesteśmy winni. Nie za to, co się dziś stało tylko za to, co ogólnie się dzieje. Klub jest w tragicznej sytuacji przez nas. To, co się stało to nasza wina. Nikogo innego. Przez lata będzie nam teraz ciężko odbudować zaufanie.”

Hubert Wołąkiewicz: – „Wiemy, że zawaliliśmy już trzecie eliminacje. Leją nas amatorzy, więc kim my jesteśmy? Jesteśmy tragiczni. My teraz musimy się pozbierać, bo niedługo znów gramy kolejny mecz.”

null
null
null

Co dalej?

Stjarnan Gardabaer 8 lat temu był debiutantem w europejskich pucharach, klubem, który wtedy jeszcze niewiele znaczył na Islandii. Ówczesny opiekun Stjarnan poinformował, że w 25-osobowej kadrze aż 18 piłkarzy to młodzi zawodnicy a 4 graczy z Danii ma półprofesjonalne umowy. Inni zawodnicy normalnie pracowali, piłka nożna dla nich była tylko dodatkiem. W tamtym dwumeczu będącym przestrogą przed rywalizacją z Vikingurem Reykjavik świetnie zaprezentował się bramkarz Jonsson, wówczas Kolejorz na jego bramkę oddał 45 strzałów, ale doświadczony teraz golkiper Vikingura ani razu nie dał się zaskoczyć (14 obronionych uderzeń). Lech Poznań odpadnięciem ze Stjarnan Gardabaer w ciągu 3 lat roztrwonił cały klubowy współczynnik UEFA odpadając 3 raz z rzędu w III fazie eliminacji Ligi Europy. Krótko po tym meczu Kolejorz przegrywając w Gdańsku z Lechią 0:1 wygrał 2:1 co nie uratowało Mariusza Rumaka. Już wcześniej zapadła decyzja o jego zwolnieniu, parę tygodni później Lecha Poznań objął Maciej Skorża a po kilku miesiącach ten sam Kolejorz został Mistrzem Polski. Został dźwignięty sportowo i mentalnie przez znacznie lepszego szkoleniowca, który z ówczesnej drużyny złożonej z przegranych piłkarzy wycisnął absolutny maks.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





6 komentarzy

  1. Pawelinho pisze:

    Nie wiem dlaczego, ale od razu jak okazało się, że kolejnym rywalem Lecha w drodze fazy grupowej Conference League to od razu przypomniała mi się kompromitacja ze Stjarnan’em i zapaliła zielona lapka czyli uzasadniona obawa w tym meczu, a już szczególnie będąc mądrzejszym o te kilka spotkań jakie Lech rozegrał do tej pory. Forma Lecha pisząc mniej dosadnie jest po prostu tragicznie słaba, a pisząc w skrócie drużyna jest po prostu bez formy to jednak mimo wszystko wypadałoby, żeby mistrz Polski, którym nadal cały czas Lech jest, awansował do kolejnej rundy. Generalnie spodziewam się ciężkiego dwumeczu oby się pozytywnie rozczarował tak jak w przypadku pierwszej potyczki z Dinamo Batumi, ale nie tak jak w rewanżu. Tak tragicznie grającego…mhmm stojącego Lecha nikt z nas nie chce oglądać!

  2. El Companero pisze:

    tak nawiązując do historii to Lech wyeliminował w roku 1982 islandzki IBV 1-0 i 3-0…

  3. bas pisze:

    Bardziej boję się meczu z Płockiem. Jak jutro wtopiony to na Islandczyków znów wyjdziemy nabuzowani jak na Batumi. Choć z drugiej strony nie wiadomo jakim składem bedziemy grać. Co z Murasiem, Milićem. Po dwóch miesiącach od MP boimy się o każdy mecz.

  4. melon771 pisze:

    Ja tam z tego meczu mam po dziś dzień beke, i wspominam go dobrze. Doping był mega, i radość z Islandczykami też była fajna, a i dla nich to był na pewno jedno z najlepszych wspomnień w karierze.
    Dla nas też to było dobre, bo w końcu Rumak został wyjebany. Dobry trener, ale pewnego poziomu nie przeskoczył.

  5. smigol pisze:

    Trała ale miał czuprynę…

Dodaj komentarz