Nasz rywal: Vikingur Reykjavik

O godzinie 20:45 czasu polskiego (18:45 czasu lokalnego) zespół Lecha Poznań musi poradzić sobie z trzema rzeczami. Z zupełnie inną temperaturą, która w godzinie spotkania będzie wynosiła zaledwie +11°C, ze sztuczną trawą oraz z bardzo mocno nakręconym rywalem, który w tej edycji europejskich pucharów u siebie jeszcze nie przegrał strzelając w 4 domowych meczach aż 12 goli.



Vikingur Reykjavik po zdobyciu pierwszego w 114-letniej historii dubletu w sezonie 2021, po wywalczeniu Superpucharu Islandii 2022 oraz po wygraniu preeliminacji Champions League walczy teraz o jak najdalsze zajście w europejskich pucharach. Sezon 2022/2023 dla czerwono-czarnych już jest rekordowy, choć idzie odnieść wrażenie, że na Islandii i tak mówi się czy pisze nieco więcej o innych klubach. Islandzkie portale takie jak mbl, 433 bądź fotbolti więcej miejsca poświęcają większemu klubowi z Reykjaviku – KR, którego niedawno wyeliminowała Pogoń Szczecin (4:1 u siebie, 0:1 na wyjeździe). Na Islandii dużo pisze się też o aktualnym wicemistrzu oraz liderze tamtejszej ligi Breidabliku rywalizującym w Lidze Konferencji z Turkami.

Vikingur Reykjavik pisze historię przede wszystkim dla siebie, po rozbiciu na Víkingsvöllur mogącym pomieścić na jednej trybunie 1149 widzów estońskiej Levadii Tallinn 6:1, ograniu Interu Escaldes 1:0, remisie z Malmo FF 3:3 i pokonaniu TNS 2:0 chce teraz iść jeszcze dalej. – „Jesteśmy w dobrej formie i mamy pewność siebie, ale zdajemy sobie sprawę, że przed tym pojedynkiem jesteśmy na papierze słabsi od rywala. W piłce wszystko jest jednak możliwe, musimy zagrać z Lechem na najwyższym poziomie zarówno indywidualnie jak i drużynowo.” – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener wikingów. – „Trzeba okazać szacunek przeciwnikowi, ale też pamiętać o tym, co już zrobiliśmy w europejskich pucharach. Już dużo zrobiliśmy i wciąż się rozwijamy. Myślę, że w meczu z Lechem mamy duże szanse.” – stwierdził Arnar Gunnlaugsson grający w latach 90-tych XX wieku m.in. w Stoke, Nurnberg, Feyenoordzie, Sochaux czy Leicester.

Vikingur Reykjavik przed meczem z Lechem Poznań ma trochę problemów. Wypadł kontuzjowany stoper Halldor Smari Sigurdsson, który wróci na boisko dopiero za 2 miesiące, kadra jest wąska, jest sztucznie poszerzona bardzo młodymi juniorami, Mistrz Islandii do europejskich pucharów zgłosił nawet dwóch weteranów, którzy oficjalnie zakończyli kariery a jeden z nich znajduje się w sztabie szkoleniowym Gunnlaugssona. Trener Vikingura Reykjavik ma raptem 16-17 piłkarzy, którzy nie zaniżą poziomu będąc w stanie powalczyć z Lechem Poznań przede wszystkim u siebie, w jesiennej aurze oraz na sztucznej murawie. Jeśli Islandczycy myślą o awansie do fazy play-off Ligi Konferencji, to muszą zrobić dzisiaj wszystko, żeby zwyciężyć choć 1:0.

Sporą niewiadomą jest to, jak Vikingur Reykjavik poradzi sobie bez najlepszego zawodnika, który po rewanżu z TNS dnia 26 lipca opuścił zespół i nie grał w sobotę z Stjarnan Gardabaer (2:2). Kristall Mani Ingason był prawdziwą gwiazdą. Filigranowy młodzieżowy reprezentant Islandii pełniący rolę fałszywego napastnika w europejskich pucharach 2022/2023 strzelił 5 goli, do tego miał 4 bramki i 6 asyst w Besta deild karla 2022 będąc zawodnikiem, który swoją boiskową przebojowością ciągnął całą ofensywę. Teraz go nie ma, Mistrz Islandii musi więc liczyć na m.in. duńskiego snajpera z polskimi korzeniami Nikolaia Hansena, który w ubiegłym sezonie z 16 golami był królem strzelców ligi islandzkiej. 29-latek mierzący ponad 190 cm wzrostu w 2022 roku nieco obniżył loty, choć w europejskich pucharach 2022/2023 już błysnął notując trafienie w meczu z Levadią czy bramkę + asystę w rewanżu z Malmo FF.

Chrapkę na ogranie Mistrza Polski z pewnością mają ofensywny pomocnik Pablo Punyed i bramkarz Ingvar Jonsson. Obaj zagrali 8 lat w dwumeczu Lecha Poznań z Stjarnan Gardabaer (0:1, 0:0), szczególnie we znaki dał nam się wtedy Jonsson, który był bohaterem Islandczyków broniąc w obu spotkaniach łącznie 14 celnych strzałów. – „Pamiętam tamten dwumecz. Pokonanie takiej drużyny było niezwykle ekscytujące dla całego islandzkiego futbolu. Każdy eliminując wtedy Lecha rozegrał dwumecz swojego życia. Osiem lat temu potrzebowaliśmy trochę szczęścia, żeby pokonać taki zespół.” – wspominał wczoraj Ingvar Jonsson, który teraz wraz z Punyedem broni barw Vikingura Reykjavik i wieczorem najprawdopodobniej stanie pomiędzy słupkami bramki rywala.

Arbitrem spotkania, które zacznie się o 20:45 czasu polskiego, czyli o godzinie 18:45 czasu lokalnego będzie Albańczyk. Telewizja Polska mecz Vikingur Reykjavik – Lech Poznań pokaże na aż dwóch kanałach – TVP Sport oraz TVP2. Kolejorz na Islandii dotąd wygrał (w 1982 roku z IBV 1:0) i przegrał (w 2014 roku z Stjarnan 0:1). Mistrzowie Polski zaraz po meczu na sztucznej płycie obiektu Víkingsvöllur na którym frekwencja przekroczy dziś tysiąc osób chcą wrócić do Polski i już w piątek rano przy Bułgarskiej odbyć zajęcia regeneracyjne. Niebiesko-biali w niedzielę, 7 sierpnia, o godzinie 17:30 w diametralnie innych warunkach atmosferycznych zmierzą się na wyjeździe z Zagłębiem Lubin.

Chcesz wiedzieć jeszcze więcej o Vikingurze Reykjavik i o dwumeczu Lecha Poznań z tym rywalem? Komplet artykułów KKSLECH.com znajdziesz -> TUTAJ

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





5 komentarzy

  1. Sosabowski pisze:

    Z jednej strony Lech jest w tragicznej formie a kadra wygląda jak ser szwajcarski, z drugiej będą chcieli się pokazać w osławionych już europejskich pucharach, czyt. liga konferencji. Za to Vikingur dość słaby zespół z małej Islandii ale mistrz kraju po dobrych spotkaniach z Malmo. Coś mi podpowiada remis, ale może jakimś cudem uda się przepchać to spotkanie. Obym się mylił i wrócimy z 5:0. Ale kto by się oszukiwał z tym środkiem obrony. Tak naprawdę byle nie stracić szybko i głupio bramki bo w głowach wszystko siądzie.

  2. Radomianin pisze:

    3 do 0 dla nas. Choć dziwne że tak uważam

  3. Brutus pisze:

    Remis może dzisiaj być sukcesem,ale poczekajmy jak zaprezentują się w meczu.

Dodaj komentarz