Historia: 61 meczów bez porażki

W dotychczasowej historii Lecha Poznań dobijającej powoli do 95 lat były sezony piękne, które dzięki bardzo dobrym występom w Ekstraklasie na stałe zapisały się już w historii Kolejorza, ale również takie, których kibice nie będą wspominać zbyt miło. W ciężkich dla klubu czasach lechici osiągnęli jednak historyczną oraz ligową serię o której piszemy dziś w kolejnym odcinku cyklu „Historia”.


Lata 60-te były jednymi ze słabszych w historii klubu. Wtedy Lech Poznań spadł z I-ligi (obecnie Ekstraklasy) do II-ligi, a nawet do III-ligi z której dość szybko potrafił wrócić na zaplecze Ekstraklasy. W sezonie 1968/1969 lechici ponownie spadli do III-ligi zajmując 16. miejsce w tabeli. W kolejnych rozgrywkach poznaniacy nie awansowali wyżej, gdyż zajmując 2. pozycję musieli uznać wyższość lokalnego rywala – Warty Poznań, która wyprzedziła Kolejorza o 3 punkty. W sezonie 1969/1970 zespół Lecha rozpoczął przynajmniej passę, która do teraz jest historyczna. Po porażce w 13. kolejce grupy IV III-ligi dnia 9 listopada 1969 roku z Kujawiakiem Włocławek na wyjeździe 0:1 drużyna Lecha Poznań do końca rozgrywek, czyli do 30. kolejki nie przegrała w żadnym z 17 spotkań.

W między czasie podopieczni Edmunda Białasa pokonali m.in. rezerwy Pogoni Szczecin 5:0, Unię Tczew 4:0, Bałtyk Gdynia 4:0 czy Flotę Gdynia 3:0. Kolejny sezon w III-lidze 1970/1971 przeszedł już do historii i to nie wcale z powodu awansu do II-ligi, który Lech w końcu wywalczył. W 30. kolejkach nie przegrał żadnego meczu. W tamtych rozgrywkach był niepokonany co z 17 meczami z jeszcze wcześniejszego sezonu dawało łącznie 47 ligowych gier bez przegranej Kolejorza. W sezonie w którym lechici wywalczyli awans do II-ligi pokonali choćby Darzbór Szczecinek 8:0 czy MRKS Gdańsk 7:0. Po awansie na zaplecze Ekstraklasy poznaniacy kontynuowali serię bez porażki.

W pierwszych 14 meczach sezonu 1971/1972 podopieczni Edmunda Białasa stracili raptem 2 bramki. Mieli 7 kolejnych meczów bez straty gola i w aż 4 spotkaniach z rzędu zanotowali bezbramkowy remis. Na Kolejorza przychodziło już wtedy nawet po 20 tysięcy ludzi. W końcu po 61 meczach ligowych bez porażki Lech Poznań zakończył świetna serię. 21 listopada 1971 roku poległ na wyjeździe z Zawiszą Bydgoszcz 1:2. Do dziś jednak nigdy nasz klub nie był w lidze tak długo niepokonany, jak na przełomie lat 70-tych. Warto oczywiście przypomnieć, że w tamtym sezonie Kolejorz powrócił do Ekstraklasy wywalczając awans. W dodatku spotkanie ostatniej kolejki z Zawiszą Bydgoszcz dnia 25 czerwca 1972 roku rozegrane na obiekcie im. Szyca na Wildzie (stary stadion Warty widoczny na zdjęciu powyżej) przyciągnęło na trybuny aż 60 tysięcy osób.

Do dziś jest to rekordowa frekwencja jaką osiągnął Lech Poznań. W tamtym historycznym spotkaniu, które niestety nie pamięta zbyt wielu kibiców lechici przegrywali z Zawiszą Bydgoszcz po 30 minutach 0:2. Mimo to, grając swoją piłkę i przede wszystkim do samego końca przed tysiącami ludzi pokonali swojego przeciwnika 4:2. W przyszłości na pewno będzie okazja, żeby trochę więcej napisać o tamtym historycznym meczu z historyczną frekwencją będącą nie do pobicia.


Dział „Historia” (60 artykułów):

> Obchody 80, 85 i 90-lecia Lecha Poznań (FOTO, VIDEO)
> Jedyny dublet w historii Kolejorza (wiosna 1984)
> Wszyscy zdobywcy Pucharu Polski
> Najbardziej utytułowani obcokrajowcy Kolejorza
> Historyczni rywale Lecha z Poznania
> Zawodnicy mający najwięcej mistrzostw
> Cud w Międzychodzie przebił Błażejewko
> Najbardziej utytułowani trenerzy w historii
> Najwygodniejsi przeciwnicy
> Najbardziej niewygodni przeciwnicy
> Bilety i karnety na Kolejorza II (FOTO)
> Bilety i karnety na Kolejorza (FOTO)
> Rekordowe frekwencje w sezonie 1972/1973
> Fana legend Lecha Poznań
> 1/8 PZP w latach 80-tych
> Najdziwniejsi rywale Kolejorza
> Wysokie triumfy w latach 40-tych
> Najdłuższa zwycięska passa z rzędu Lecha
> Podział na sektory na starym stadionie
> Pięć meczów Kolejorza z reprezentacjami narodowymi
> Fuzja w 2006 roku
> Początki nowego Lecha + FOTO
> Jedyny stadion na świecie z bunkrem + FOTO
> Ostatni awans
> Ostatni spadek
> Herby Lecha Poznań
> Historyczny montaż podgrzewanej murawy na Lechu + FOTO
> Lech Poznań w latach 1990-1999
> Kilka lokalizacji na stadion Lecha
> Cud w Błażejewku za sprawą Jerzego Kopy
> Lech Poznań w latach 1980-1989
> Trzecie podium Lecha (sezon 1977/1978)
> Budynki na i przy stadionie + FOTO
> Drugie podium Lecha (sezon 1950)
> Lech Poznań w latach 1970-1979
> Najpiękniejsze jupitery na świecie
> Lech Poznań w latach 1960-1969
> Pierwsze podium Lecha (sezon 1949)
> Lech Poznań w latach 1950-1959
> Dlaczego Kolejorz, a nie Kolejarz
> Lech Poznań w latach 1940-1949
> Szóste mistrzostwo Lecha Poznań
> Raj w kilkanaście sekund. Ruch – Lech 1:2
> Lech Poznań w latach 1930 – 1940
> Piąte mistrzostwo Lecha Poznań
> 51 sezonów Lecha w Ekstraklasie
> Pierwsze lata klubu (1920 – 1930)
> 89 ligowych rywali Lecha Poznań
> Czwarte mistrzostwo Lecha Poznań
> Wszystkie nazwy Lecha Poznań
> Skąd i dlaczego wzięła się nazwa Lech
> Najdłuższe karne w historii + FOTO
> Trzecie mistrzostwo Lecha Poznań
> Drugie mistrzostwo Lecha Poznań
> Wspomnienie obchodów 80-lecia
> Pierwsze mistrzostwo Lecha Poznań
> Wspomnienie obchodów 85-lecia + FOTO
> Smutny mecz grany dwa razy
> Jedyny i najlepszy tercet ABC
> Im zabrali nam dali (1993 rok)

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 35

  1. Michu73 napisał(a):

    Zawsze mówiłem, że początek lat siedemdziesiątych to bardzo dobre czasy:) Rzeczywiście seria robi wrażenie. Przyznam się, ze dla mnie, pomimo ze nie jestem „młodzieniaszkiem” to nowa informacja. Świetny artykuł. Za to właśnie bardzo cenię ten serwis.

  2. Marecki60 napisał(a):

    Na meczu Lecha z Zawiszą na stadionie Warty (w tamtym czasie miał komunistyczną nazwę 22 lipca) była wuchta wiary więcej niż podają oficjalne dane. Dzieci w tamtych czasach na mecze wchodziły bez biletu, tak że rzeczywista liczba kibiców bardzo odbiegała od tej oficjalnej. To jest w pierwszy mecz który w miarę dokładnie pamiętam. Takie mecze pamięta się do końca życia.

    • seniorka napisał(a):

      O tak – takie mecze pamięta się do końca życia. Też byłam na tym meczu. Mam nawet zdjęcie – w tle widać wiarę, głowa, przy głowie, pełniusieńki stadion. To było coś niesamowitego, niesamowite przeżycie.

    • Siódmy majster napisał(a):

      @seniorka-mecz 45 lat temu , a Ty na nim byłaś.Nie miałem pojęcia,że z Ciebie aż taaaaaka seniorka.Mój pierwszy mecz to rok 1980 i nie pamiętam niestety z kim.Ale były to już początki B17.

    • seniorka napisał(a):

      Tej, Siódmy, nie „aż taaaaaka” :))) Do zgrzybiałej staruszki jeszcze mi daleko :))))
      Pozdrawiam☺

    • Stary kibic napisał(a):

      a ja pamiętam w tamtym sezonie mecz Lech – ROW Rybnik, który nas wyprzedził w bezpośrednim wejściu do I ligi (byliśmy drudzy). Mecz na 22 lipca wygraliśmy 3:0, pamiętam do dziś bramkę Szpakowskiego. To był wstęp do ekstraklasy, a ja z tatą wyszedłem z wielkim bólem głowy od dopingu i tych modnych wtedy trąbek – takich spłaszczonych rogów, oraz z czymś bardziej długoterminowym – bakcylem, którym się zaraziłem, zaraziłem syna, a teraz zarażam wnuka ..

    • Stary kibic napisał(a):

      Marecki, wtedy Ty też byłeś dzieckiem, zatem zakładam, że mówisz z autopsji. :) Wtedy mówiło się do szczęśliwego posiadacza biletów – „wujku, mogę z panem wejść ?”. Odpowiedź brzmiała niezmiennie: „Właź” :))))

    • Siódmy majster napisał(a):

      @seniorka-pewnie,że Ci daleko.Do teraz myślałem ,że masz 50 lat, a teraz ,że aż 53;)Stąd słowo taaaaaka.Również pozdrawiam :)

  3. Jakov napisał(a):

    Jednak tamte lata miały swój urok. Szkoda, że takie frekwencji już pewnie nigdy nie uda się powtórzyć, albo przynajmniej do niej zbliżyć.

  4. bombardier napisał(a):

    Po tym zwycięstwie z Zawiszą poszedłem na tramwaj linii 6, przy
    Półwiejskiej.
    Jako, że nie dostałem się do środka jechałem na tylnim zderzaku trzymając się jedną ręką, bo w drugiej trzymałem niebiesko-
    białą flagę. Tak dojechałem do Głogowskiej. Tak jak dzisiaj o tym pomyślę ciarki mnie przechodzą. Ta ogromna radość z awansu
    spowodowała, że człowiek zapomniał kompletnie o bezpieczeństwie.

    • seniorka napisał(a):

      Pamiętam te „winogrona” wiszące na tramwaju – gdzie tylko się dało:)

    • tomasz1973 napisał(a):

      Powiedźcie to dzisiejszym policjantom….

    • Stary kibic napisał(a):

      i jeszcze te kawalkady na łukach mostu Rocha. Wtedy na Śródkę nikt nie jechał tramwajem. Wiara szła i szalała, a kierowcy samochodów zatrzymywali się i pytali, jaki wynik…

  5. mól napisał(a):

    Nieoficjalnie na meczu Lech-Zawisza było ok. 65000 widzów. Takąj ilość kiboli ten stadion mieścił jeszcze podczas… WYŚCIGU POKOJU.;-)

  6. ArekCesar napisał(a):

    Jeszcze mnie wtedy nie było. W każdym razie fajnie posłuchać wspomnień innych.

    • kilo82 napisał(a):

      Właśnie, super sprawa poczytać takie wspomnienia wiary. A 61 meczów ligowych bez porażki robi niesamowite wrażenie.

  7. Kosi napisał(a):

    Klub nie posiada moze nagrania z tego meczu?

  8. Michu73 napisał(a):

    Rzeczywiście warto byłoby ten meczyk zobaczyć, chociaż z odtworzenia. Rekord frekwencji na Bułgarskiej zaliczyłem, siedząc większość meczu na barana u Ojca. Staliśmy za bramką na trawie, jeszcze nie było tam nawet tych dodatkowych „trybunek”. Ale te 65 tysięcy na Wildzie musiało robić jeszcze większe wrażenie:)

  9. mól napisał(a):

    Lech pobił swego czasu dwa rekordy frekwencji, w III lidze z Lechią na Dębcu (dla mnie debiut na Lechu) 25 000 i wspomniany wyżej mecz z Zawiszą. Nie wiem czy kiedykolwiek, te rekordy zostały pobite?

    • Marecki60 napisał(a):

      Żaden z tych rekordów nie będzie pobity. Pierwszy nie będzie, bo mam przynajmniej taką nadzieję, że pierwsza drużyna Lecha nie będzie już nigdy grał w lll lidze, a drugi jest nie do pobicia ze względu na aktualną pojemność stadionu.

    • Stary kibic napisał(a):

      Z całym szacunkiem, ale na Dębcu nie miało szans wejść 25 kilo ludzi. Nawet, jakby się poupychało ludzi na tych ławeczkach jak śledzi. Wtedy też była propaganda sukcesu i biletów nie liczyli. Sorry Mól, ale to po prosty nie możliwe. Nawet tamte kasy by tego nie przerobiły.

    • Stary kibic napisał(a):

      Ale pocieszę Cię Mól, że chyba w 1978, kiedy Lech bronił się przed spadkiem (to było za pierwszego Kopy), ostatni mecz decydujący graliśmy ze Śląskiem. Urwaliśmy się ze szkoły i polecieliśmy na mecz. O biletach zapomnij. Zatem zaczęły się podchody. Z jednego nasypu na drugi. A wszędzie MO i pałami zganiali (kto wie, jak położony był stadion na „Dymbcu” ten wie, o czym mówię.) Mecz obejrzałem. Było parę takich topól za koroną stadionu. Udało mi się wdrapać na jedną do połowy, ale już widziałem. Najgorsze było to, że jak Szpakowski strzelił bramkę (chyba miałem na niego szczęście), to jakiś dzielny wojak oglądający mecz dwa konary wyżej zapomniał, że jest na drzewie, puścił gałęzie i spadł mi tymi wojskowymi buciorami na czajnik …:)

    • Leftt telefon napisał(a):

      Wg niektórych źródeł rekord frekwencji na Debcu padl w 1960 w meczu ze Śląskiem i bylo to 25000

    • Leftt telefon napisał(a):

      @Stary kibic Wpis z 23.09 genialny!

  10. Michu73 napisał(a):

    Rekord frekwencji na Bułgarskiej to szacowane 45 tys. (A może więcej) na Widzewie w 83, chyba (???)

    • Stary kibic napisał(a):

      Byłem na tym meczu. To było 0:1 dla Widzewa, a bramkę strzelił ten drągal Wójcicki. Jak zwykle byłem ok 2 godzin przed meczem, a już miałem problemy z miejscem. Pamiętam, że siedziałem pod zegarem, a potem okazało się, że z zegara spadł Kibic i się zabił. A ja nawet nie miałem o tym zielonego pojęcia. Dowiedziałem się dopiero po meczu ;(

    • Michu73 napisał(a):

      Pamietam, ze Wójcickiemu przy każdym kontakcie z piłką dostawało się z trybun:) Nie był „ulubieńcem” w Poznaniu:) O tym, ze Kibol sie zabił nie słyszałem:(

  11. Stary kibic napisał(a):

    Pamiętam jeszcze fajny mecz – chyba w 1976 albo 1977 na 22 lipca. Graliśmy z Górnikiem Zabrze. Mgła była taka, że ni cholery nic nie widziałem. Zgwałciłem moje zasady oglądania meczu i poszedłem na trybunę za bramką, w dodatku na samym dole. Mgła była taka, że ni cholery nic nie było widać. Dopiero jak wróciłem do chaty, to się dowiedziałem, że Kolejorz wygrał 4:0… :)

  12. Marecki60 napisał(a):

    Miło powspominać,ale najważniejsza jest przyszłość. Jutro najważniejsze są 3 punkty

    • Michu73 napisał(a):

      No właśnie:) dzisiaj 3 punkty i mamy lidera, Kolejorz mamy lidera!:))

  13. mól napisał(a):

    @Stary kibic-odnośnie frekwencji na Lech-Lechia, nikt nie liczył tych kiboli, to jasne, ale liczbę 25 000 potwierdza nawet T. Płotka w cyklicznym „Grałem w Kolejorza”, w Lech TV. Veni, vidi, vici !

    • Stary kibic napisał(a):

      kłócił się nie będę, bo nie mam danych. Ale najpiękniejsze wtedy były momenty, gdy maszyniści zwalniali pod stadionem i dawali z gwizdka, żeby też zaakcentować, że są z nami!

  14. mól napisał(a):

    *Kolejorzu

  15. aaafyrtel napisał(a):

    jak wspominki to wspominku… wychowałem sie u dziadków koło stadionu na dymbcu, dzieciństwo sielskie, anielskie… jak bimba jechała, to był konduktor i krzyczał koniec dymbiec… wiare na topolach i parę w gwizdek z parowozów dobrze pamiętam, ale na jakich meczach się to działo niestety nie… pierwszy świadomie przeżyty mecz, to był z cska latem, byłem na wakacjach z rodzicami i starszym bratem w sierakowie, słuchało się relacji radiowej na tranzystorze… tego szału słuchających jak romuś jakóbczak strzelił z wolnego mowlikowi nigdy nie zapomnę…

  16. aaafyrtel napisał(a):

    ten konduktor darł się oczywiście kuniec dymbiec… pamiętam jeszcze, że po meczu na dymbcu, obok drewnianego wiaduktu stały budki z piwem, takim w bombkach 335 ml… dla gzuba było nie do pomyślenia jak jeden taki kibol obalił tą bombkę jednym haustem….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.